- Dziękuję - uśmiechnęłam się do kucharki, podniosłam swój talerz z pomidorówką i przeskanowałam wzrokiem stołówkę. Chwilę trwało, zanim doszłam do wniosku, że wszystkie miejsca były zajęte. Spojrzałam na Becky, która właśnie płaciła za brzoskwiniową Nestea. Meg znudzona stała w kolejce, do czasu, kiedy spojrzała gdzieś przeze mnie. Spróbowałam odczytać wiadomość, bazując na niemym ruchu jej warg. Doszłam do wniosku, że było to bezgłośne "Noe", więc instynktownie odwróciłam się za siebie. Taca z pomidorową wysunęła mi się z rąk, a zupa z miski wylała się wprost na stojącego tuż za mną wysokiego szatyna. Zaczęłam go histerycznie przepraszać, lecz on tylko uśmiechnął się do mnie i rzucił pół szeptem "Nic sie nie stało". Spojrzałam na jego twarz i natychmiast znieruchomiałam. Właśnie stałam oko w oko z najprzystojniejszym chłopakiem, jakiego kiedykolwiek widziałam. Wpatrywał się we mnie błękitnymi oczami, a jego hipnotyzujący uśmiech odsłonił górne jedynki. To dziwne, że nie zwróciłam na niego uwagi wcześniej, ale może po prostu dziś po raz pierwszy się z nim minęłam.
Gapiłam się na niego już kilka dobrych sekund i bardzo chciałam coś powiedzieć, ale moje gardło odmówiło posłuszeństwa. Wydobył się z niego tylko zduszony jęk. Oblałam się rumieńcem.
- Jestem Liam - chłopak ułatwił mi trochę zadanie i wyciągnął do mnie rękę, a ja odwzajemniłam uścisk. Poczułam jak oblewa mnie fala gorąca. Też chciałam się przedstawić, ale nie mogłam nic powiedzieć. Jakby nagle zaatakowała mnie jakaś potworna infekcja strun głosowych. Czułam na sobie spojrzenia ciekawskich nastolatków i stwierdziłam, że nie należy już stać jak słup soli na środku stołówki. Liam chyba przejrzał moje myśli na wylot, bo przeszedł obok mnie i szepnął koło ucha " Do zobaczenia". Nie śmiałam zerknąć za siebie, ale byłam prawie pewna, że Liam się odwrócił.
- Co się tak szczerzysz? - Becky złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę zwalniającego się stolika. Meg chichotała gdzieś w głębi kolejki a ja powoli odzyskiwałam mowę.
- Przystojny, prawda? Prawie jak Dylan - stwierdziła Becky i o wilku mowa, pomyślałam, kiedy za jej plecami stanął Dylan we własnej osobie i kładąc swoje ręce na jej ramionach, delikatnie je rozmasował. Byłam na niego wściekła. W końcu oszukiwał moją najlepszą przyjaciółkę, kręcąc na boku z Olivią. Nie miałam jednak serca wyznać jej prawdy, więc siedziałam cicho. Ale wiedziałam, że kiedyś będę musiała zrobić coś z tym fantem.
- Uważasz, że Liam jest przystojny? - zapytał z udawaną powagą w głosie. Becky pokiwała przecząco głową i delikatnie pocałowała Dylana w usta.
- Ja zaraz wracam, tylko... pójdę do toalety - zerwałam się z krzesła i jak strzała popędziłam w stronę damskiej ubikacji. Cicho zamknęłam za sobą drzwi, podeszłam do umywalki, podniosłam głowę i przejrzałam się w lustrze, zakładając za ucho kosmyk ciemnych włosów. Nie było tak źle, ale postanowiłam użyć błyszczyka tak na wszelki wypadek. Kiedy zaglądałam do torebki kątem oka dostrzegłam w odbiciu, że coś przepełzło za moimi plecami jak cień. Odwróciłam się, ale nikogo nie było. Nikogo, lub niczego. Zapukałam kolejno do wszystkich kabin, ale nikt się nie odezwał.
- Zdawało mi się - przekonywałam sama siebie, pomalowałam usta i dołączyłam do Becky i Meg. Do końca dnia myślałam już tylko o jednym - o Liamie. Sprawa kłamliwego Dylana, podejrzanego Noego, czy cienia w szkolnej łazience zeszła na drugi plan.

Następnego dnia znalazłam w torbie kartkę urodzinową, która niewątpliwie była dla mnie dużym zaskoczeniem. Spodziewałam się prezentów od Becky i Meg, ale zamiast tego dostałam prezent od... Liama.
growrose
Panel sterowania: